
Polska i Litwa to jedyne kraje Unii Europejskiej, w których kandydaci na kierowców zdają egzaminy na pojazdach WORD. Instruktorzy nauki jazdy planują napisać list otwarty do Ministra Transportu w tej sprawie.
Tymczasem okazuje się, że w Polsce wcale nie zabrania się korzystania na egzaminie z auta innego, niż te, które są na wyposażeniu WORD. Szkopuł w tym, że wcale coś, co nie jest zabronione jest jednoznczne z tym, że ośrodki egzaminacyjne przyzwalają na wjazd "zewnętrznym" autem. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne, gdyż często WORD nie są doposażone w taki pojazd.
Dla branży szkoleniowej żadnym wytłumaczeniem nie jest fakt, że pojazd egzaminacyjny musi być odpowiednio doposażony, chociażby w sprzęt rejestrujący przebieg egzaminu. - Doposażymy - krótko odpowiadają instruktorzy. I dodają, że nie ustąpią i protest na ręce ministra Nowaka złożą.
List otwarty będzie zawierał jeden podstawowy postulat - by osoby szkolone mogły być egzaminowane nie tylko na takim samym pojeździe, na jakim się szkoliły, ale dokładnie na tym samym pojeździe. Jak podaje Gazeta Wrocławska, sygnatariuszami listu mają być członkowie Pomorskiego Stowarzynia Instruktorów Nauki Jazdy. Nie wykluczają, że gdy pismo nie przyniesie żadnego efektu, będą protestować w Warszawie.
Prezes wspomnianego stowarzyszenia zapowiada, że do akcji postarają się włączyć kolegów z branży z innych województw.
Problem, o którym mówi się od dawna, ma uzasadnione podłoże. To w końcu ośrodki szkolenia decydowałyby o tym, na jakich pojazdach (spełniających oczywiście określone warunki) oferowaliby szkolenia, nie musząc się dostosowywać do "oferty" WORD, która, nierzadko, zmienia się co 2-3 lata.
List otwarty do ministerstwa wysłany ma być w marcu.
- Jak tylko pismo wpłynie do nas, to resort ustosunkuje się do wszystkich przedstawionych merytorycznych propozycji i rozwiązań, które mogą zmieniać zasady przeprowadzania egzaminów - tłumaczy na łamach Gazety Wrocławskiej Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.
W piśmie nie zabraknie postulatu bądź propozycji o rozważenie wprowadzenia cen minimalnych.
Łukasz Szudrowicz







Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
fakty - 16.02.2012
bla bla bla....... Ciągle każdy zagarnia do Siebie. Nikt nie przedstawia rozwiązań które mogły by sprawić ,że przestaniemy być największymi zabójcami na drogach w UE ( przy kilku krotnie mniejszym natężeniu ruchu i kilkukrotnie mniejszej liczbie wypadków w porównaniu z innymi krajami ). -Obowiązkowe raz w życiu badania psychotechniczne ( normy nie muszą być wcale wysokie jak dla kierowców zawodowych czy instruktorów). - zabieranie Praw Jazdy od 1-3 miesięcy za duże i nagminne naruszanie prędkości. - Stworzenie I i II klasy instruktorów w zależności od umiejętności i doświadczenia jakie mają jako kierowcy ( najlepiej byli zawodowi kierowcy) bo dziś sami 20 latkowie uczą i dają wzór do naśladowania młodym kursantom popisując się w pobijaniu prędkości. Instruktor najwyższej klasy byłby instruktorem prowadzącym. O egzaminatorach już nie wspomne. - Sprawdzenie i poprawienie organizacji drogowej w całym kraju. - Całkowita zmiana przeprowadzenia egzaminów. Wyjazd poza miasto około 20-30 km od miasta. Jazda to mieście oczywiście zachowana ale w formie przejazdu nie krążenia przez 45 minut.Trasa jest wcześnie losowana z banku np 100 tras zapisanych na karcie pamięci i włożonej do nawigacji lub losowanej mapki a trasę czyta egzaminator. Egzamin jest oceniany punktowo nie tak jak dziś kto nie włączy kierunkowskazu albo krzywo zaparkuje oblewa egzamin ( oczywiście mówimy o nie zagrożeniu bezpieczeństwa ) Propozycji jest wiele a ciągle wszyscy proponują przepisy dzięki którym można więcej zarobić. Raz WORDy raz związki zawodowe instruktorów ( tylko ciekawe co te związki mają wspólnego z reprezentowaniem instruktorów ) . Najgorzej, że rząd i minister konsultują społecznie projekty nie z tymi co potrzeba.
Anka - 16.02.2012
Egzamin na prawo jazdy wymaga zmian w części praktycznej. 1. Egzamin pojazdem szkoleniowym lub chociażby umożliwienie przed egzaminem oswojenia się z nowym samochodem (sprzęgło, gaz, hamulec, hamulec ręczny, benzyna lub diesel, moc silnika, wymiary pojazdu - wszystko to wpływa na zachowanie samochodu i efektywność jazdy). 2. Skończyć z bezsensem manewrów na placu z pachołkami - traci się mnóstwo cennego czasu w sztucznej sytuacji. Jazda na mieście jest bardziej efektywna, można zaparkować na względnie pustym parkingu lub pomiędzy pojazdami, ruszyć pod górkę na skrzyżowaniu z hamulca ręcznego lub bez zależnie od sytuacji (samochód przyklejony z tyłu, wielkość wzniesienia itp.) Kierowcy polscy są beznadziejni - wymuszają pierszeństwo, wykonują niebezpieczne manewry, nie ułatwiają sytuacji L-kom lub kierowcom, którym zgasł silnik np. słowem brak kultury jazdy. 3. Instruktor powinien mieć obowiąkowo 3 pedały (sprzęgło, gaz i hamulec). Kursant tym sposobem czuje interwencję instruktiora w początkach jazdy lub na ćwiczeniach dominowania sprzęgła i gazu np. na wzniesieniu. Tym sposoibem nie słyszy się zirytowanego instruktora ajajaj gaz, gaz, ja nie mam gazu. 4. Lepiej selekcjonować instruktorów. Odnoszenie się do kursantki typu żabcia, rybcia, kochaniutka jest absolutnym brakiem kultury. Kursantka ma imię i można ładnie mówić Pani Aniu. Dawanie przykładów obleśnych też jest w Polsce na porządku dziennym (cytuję: ze sprzęgłem to jak chłop na babę, nóżki w górę przy ruszaniu to tylko kobiety podnoszą jak przy seksie). Chamstwo nie ma granic czasami. Już nie wspomnę o początkach kursu zanim się zacznie jeździć (będziesz potrzebować tyle lat ile masz lat, w przypadku kobiet podwójnie). Wszystko to świadczy o niekompetencji instruktorów. 5. Powinno się jeździć w najwiękjszym tłoku, między pojazdami, z górki, pod górkę, na zakrętach. Jeżeli instruktor się boi, to bardzo źle o nim świadczy. Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa z instruktorem, otarcie się o wszelkie problemy, stresy przy jego boku i z jego pomocą. Dobry instruktor nie hamuje gwałtownie, pozwala eksperymentować, tworzy materiał na kierowcę bezustannym powtarzaniem na początku i wypytywaniem w miarę instrukcji. 6. Kurs powinien przygotować nie tylko do egzaminu, ale też do bezpiecznej jazdy po egzaminie. Bez przynaglania pośpieszsię, ci ztyłu czekają. Ci z tyłu mogą zmienić pas ruchu lub przypomnieć sobie swoje piersze jkazdy. 7. Wyczuć kursanta jest pierwszym krokiem do sukcesu. W połowie jazdy wyjechać na spokojniejszy odcinek drogi, poćwiczyć w spokoju co zaszwankowało w ruchu. Przejeździłam w Polsce ok, 100 godzin (70% na placu, bo przecież najpierw trzeba zdać placyk). Cóż z tego, że potrafiłam zaparkować samochód na 3 sposoby, jeśli zabrakło praktyki na mieście. Egzamin zdałam za n-tym razem. Po 11-tu latach wykupiłam 10 lekcji w Portugalii, bo doszlam do wniosku, że nie nauczyli mnie w Polsce jazdy. Ani słowa na temat płci, miłe Pani Aniu, spokojny głos młodego instruktora. Poczułam się bezpiecznie w tumulcie aut zaparkowanych po obu stronach ulicy. Żadnych placyków, od razu na ulicę. Po kilku jazdach miałam głos instruktora wryty w głowie na każdą sytuację, już nie powtarzał. Na koniec każdej jazdy podsumowanie. W połowie jazd wsiadłam do naszego samochodu, oswoiłam się z nim w spokojniejszym miejscu i ruszyłam w trasę bez stresi, bezpiecznie, na razie dość wolno(diesel 1.6). Wypróbowałam też samochód syna (benzyna 1.2) bez problemów - ma czulszy gaz, wymaga wcześniejszej zmany biegów, jest lżejszy. Kierowcy są tutaj bardzo usłużni - trąbią, lecz, gdy wyczyują, że ktoś ma problem ułatwiają sytuację nie tylko L-kom, ale też innym kierowcom. Nie robią też głupich uwag typu: kobieta za kierownicą. Przejeżdziliśmy całą Europę. W Polsce są najgorsi kierowcy. Złe szkolenie, egzaminatorzy opryskliwi. Przykro to stwierdzić
Wojtas - 17.02.2012
Popieram kolegów o tym żeby egzamin zdawać samochodem na którym uczył się kursant
Misiek666 - 17.02.2012
A ja nie popieram, egzaminator nie będzie reagował na negatywny bieg zdarzeń w takim stopniu jak instruktor, prawda? Więc nie chcę żeby egzaminatorzy pospołu z kursantami rozbijali moje samochody.
Anka - 19.02.2012
Instruktor powinien tak nauczyć kursanta, aby ten nie rozbił auta. Każdego można nauczyć, tylko trzeba umieć to robić. Dużo jazdy na mieście w trudnych warunkach i sprawa bezpieczeństwa załatwiona. Po 4 jazdach już nie myślałam i nie pytałam co zrobić ze sprzęgłem, dużo gazu, mniej, już hamować, jak hamować. Obie nogi pracowaly instynktownie. Można na czas egzaminu zamontować kamery i w drogę. Może tym sposobem instruktorzy lepiej przyłożą się do uczenia jazdy na mieście.
Pewniak - 19.02.2012
Pani Aniu naukowo stwierdzono że 7% ludzi nie naddaje się na kierowców i choć by Pani nie wiem co zrobiła i tak takiego adepta Pani nie nauczy jeździć.
Anka - 20.02.2012
Ja byłam zapewne zaliczona w Polsce przez nieudolnych i nieuczciwych instruktorów do tych 7%. Czuję się oszukana i to podwójnie - materialnie i psychicznie (naprawdę uwierzyłam w końcu, że nie opanuję jazdy, choć egzamin za n-tym razem zdałam). W Portugalii okazało się, że nie ma przypadków niemożliwych. Umieją uczyć i co więcej zarówno dobrze, pewnie i co najważniejsze bezpiecznie. Moja latorośl zdałoa za 1-szym razem i jeżdzi bezpiecznie. Ja jeżdżę z ogromną przyjemnością. Proszę nie wierzyć statystykom. 7% jest z pewnością wielkością grubo przesadzoną.
w.sz - 20.02.2012
Dziwię się ,że Pan rzecznik prasowy Ministerstwa musi czekać na list aby ustosunkować się do powszechnie znanych od kilku lat postulatów Naszego środowiska dotyczących zmian w obowiązującym systemie egzaminowania kierowców. Z poważaniem W.Sz
egzaminator - 20.02.2012
Efekty działań Policji w ostatni weekend w Zachodniopomorskim, na 29 "elek" zatrzymano 10 dowodów rejestracyjnych, a instruktorzy chcą, aby egzaminy odbywały się na ich pojazdach? Szkoda będzie tylko tych osób zdających, jak egzaminator odmówi przeprowadzenia egzaminu.
Fakt - 20.02.2012
Egzamin na autach WORDu jak najbardziej. Tylko żeby przetargi były rozpisywane na minimum 5 lat. Albo kilka marek samochodów w flocie WORDu.