
Prokuratura rejonowa w Człuchowie umorzyła postępowanie w sprawie właściciela szkoły jazdy, który prowadził ja mimo sądowego zakazu.
Andrzej Haziak instruktor z wieloletnim doświadczeniem z dnia na dzień przestał być właścicielem swojej szkoły. Problem w tym, że nikt go o tym nie poinformował. Wyrok sądu uprawomocnił się 11 lutego 2010 r. pan Andrzej dowiedział się o tym dopiero 29 marca 2010 r. z pisma od Marszałka województwa. W tym czasie szkoła jazdy pana Haziaka funkcjonowała bez przeszkód, a jej absolwenci zdawali egzaminy na prawo jazdy.
Przypomnijmy
Andrzej Haziak został skazany przez sąd za poświadczenie nieprawdy i płatna protekcję. Wyrok został zaapelowany przez oskarżonego i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. Rozprawa apelacyjna odbyła się 29 marca 2010 r. Jak twierdzi pan Haziak, nie został on o tym poinformowany. Na rozprawie zapadł wyrok skazujący, zasądzający m.in. zakaz prowadzenia szkoły jazdy na okres 3 lat. Wobec nieobecności oskarżonego na sali rozpraw miał być poinformowany o wyroku pisemnie. To zdaniem pana Haziaka nie miało miejsca
Kiedy o wyroku dowiedziało się starostwo zaczęły się problemy z ważnością szkolenia, a co za tym idzie i egzaminu. Osobom, które odebrały już prawo jazdy cofano uprawnienia do kierowania pojazdów. Musieli oni raz jeszcze przejść szkolenie i zdać egzamin. Szkolenie mogło się odbyć bezpłatnie w szkole, którą pan Haziak przekazał żonie.
Prokuratura zarzucała Haziakowi, że oszukał kursantów i wyłudził od nich pieniądze za kurs, którego nie miał prawa organizować. Prokuraturze nie udało się jednak udowodnić, że pan Haziak wiedział o wyroku.
red







Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy