PortalNaukiJazdy.pl

left - cenny news

Napotkałeś na dobry temat?
Podziel się nim z nami !

redakcja@portalnaukijazdy.pl

Newsletter

Chcesz zaliczyć egzamin na prawo jazdy za pierwszym podejściem? Zapisz się na naszą listę "Zdaję na prawko"
a sukcesywnie będziesz otrzymywał pomocne wiadomości i materiały.
Wpisz poniżej swoje imię i adres email

Twoje imię:

Adres e-mail:

Partnerzy serwisu


 

 


 

 


Walka z drogowymi pijakami. "Na oko".

Autor: Adminls / dodano: 11.05.2010 - 10:27

Foto
Nie od dziś bolączką polskich dróg i poruszających się po nich kierowcach jest alkohol. Choc rokrocznie statystyki są coraz bardziej optymistyczne i wskaźniki ilości osób zatrzymanych pod wpływem alkoholu maleją, to policja wciąż jako priorytet stawia w swoich działaniach walkę z pijactwem na drogach. Niestety, tylko wedle własnych, nierzadko mocno okrojonych, możliwości.
 
Do walki z drogowymi przestępcami policja używa przenośnych alkomatów, choć tak naprawdę są to tylko alkotesty, których wynik nie jest wiążący, oraz alkomatów stacjonarnych, umiejscowionych w komendach czy komisariatach policji. Podczas patroli, funkcjonariusze korzystają z przenośnych alkotestów i w sytuacji, gdy kierujący "wydmucha" minimum 0.2 PROMILA, jest wieziony na komendę celem przeprowadzenia badania na alkomacie stacjonarnym; wydruk z takiego urządzenia jest wiążący i dopiero wówczas, na jego podstawie (dowód w sprawie), można kierować sprawę do sądu.

Choć dosyć skomplikowane, to mimo wszystko proste. Czy rzeczywiście?
 
Wszystkie urządzenia do pomiaru stanu trzeźwości, zarówno te przenośne jak i stacjonarne, wymagają okresowego, regularnego przeglądu i odnawiania stosownej homologacji. Co pół roku policyjny sprzęt musi być legalizowany przez specjalistyczne firmy, które sprawdzają, czy odczyty są precyzyjne i spełniają dopuszczalne normy. Takie badanie kosztuje. W przypadku alkomatu to wydatek około 300 zł, natomiast alkotestu - 200 zł. Urządzenia bez legalizacji nie mogą być przez drogówkę używane. I w tym momencie robi się problem, a konkretnie dotyczy on Śląska.

- Nie można wymagać od nas poprawy bezpieczeństwa na drogach, nie dając nam sprzętu. Przecież nie jesteśmy psami, żeby na węch wyczuwać, czy ktoś pił alkohol - żalą się podoficerowie śląskiej drogówki. Dlaczego?

Śląska policja dysponuje urządzeniami do badania trzeźwości w ilości około 700; znakomita większość to oczywiście urządzenia przenośne - alkotesty. Gdy takowy alkotest wskaże, że osoba badana ma minimum 0.2 PROMILA w wydychanym powietrzu, badanie jest powtarzane na alkomacie stacjonarnym. Jednak, jak się okazuje, śląska policja nie ma pieniędzy na legalizację urządzeń zarówno przenośnych, jak i stacjonarnych. Efekt sytuacji jest taki, że bielska drogówka nie ma obecnie ani jednego przenośnego alkotestu - donoszą media. Wszystkie alkotesty wysłano do legalizacji i niestety nieprędko one wróca. A na pewno nie dopóty, dopóki niż zostaną uregulowane należności za wykonanie badań i wydłużenie homologacji. Stojący przy drogach policjanci tropią więc pijanych kierowców "na oko" - pisze z kolei Wyborcza.

- Kiedy podczas kontroli zauważymy, że ktoś się dziwnie zachowuje, chwieje lub wręcz śmierdzi alkoholem, pakujemy go do radiowozu i wieziemy na komendę lub komisariat, gdzie dmucha w alkomat stacjonarny - komentuje na łamach gazety jeden z bielskich policjantów. Takie wycieczki niestety są i czasochłonne, i kosztowne, zwłaszcza na Śląsku. Nierzadko funkcjonariusze z zatrzymanym delikwentnem mają do pokonania nawet kilkadziesiąt kilometrów. A przecież nie zawsze okazuje się, że "wycieczka" była uzasadniona. Są przypadki, że policjanci zatrzymanego kierowcę oskarżyli niesłusznie, co "kosztowało" często nawet i kilka godzin straty.

Z kolei sosnowieccy funkcjonariusze na całe miasto mają... aż jeden sprawny alkomat i kilka alkotestów, jednak policjanci dostali wytyczne, aby używac ich... z rozsądkiem. - Bo zaczyna brakować do nich jednorazowych ustników, które kosztują 50 gorszy. A nie możemy przecież kogoś zmusić, aby dmuchał w ustnik użyty już przez innego kierowcę - komentował jeden z oficerów sosnowieckiej policji. W niemal identycznej sytuacji jest gliwicka policja.

Najlepiej ma się katowicka drogówka, która ma komplet alkomatów i alkotestów. Nie ma za to pieniędzy na legalizację radarów do pomiaru prędkości. W efekcie w 350-tysięcznym mieście taki sprzęt ma tylko jeden patrol.

Przygotowując ten tekst kilkukrotnie spoglądałem na kalendarz by sprawdzić, czy dziś aby na pewno nie jest 1 kwietnia.

Podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji, przyznaje na łamach Gazety, że garnizon ma problem z finansowaniem badania alkomatów i alkotesterów. - Pieniądze spływają do nas transzami i naraz nie możemy wysłać do legalizacji wszystkich potrzebnych urządzeń - twierdził Gąska. Zapewnia, że w przypadku problemów komenda wojewódzka pożycza swój sprzęt jednostkom terenowym. - Te także mogą wymieniać się między sobą - podkreśla podinspektor Gąska.

Jednak nie wszyscy włodarze komend wypowiadają się w spokojnym tonie. W stół pięścią uderzył komendant z Rybnika, który na jednej z sesji rady miasta w dramatycznym wręcz apelu poprosił rajców i prezydenta o środki na legalizację alkomatów. - Byliśmy zaskoczeni, bo przecież samorządy nie są od utrzymywania policji. Nie chcemy jednak, żeby na ulicach miastach szaleli pijani kierowcy, więc w najbliższych dniach komenda dostanie od nas ponad 3 tys. zł - zapewniła Lucyna Tyl, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Rybniku.

Dziś jest 11 maja 2010 roku, ponad 5 tygodni po przysłowiowym prima aprilis. Jesteśmy wolnym od 20 lat krajem, sercem Europy, ostatnio gospodarczym prymusem. Jesteśmy krajem struktur unijnych, dla których bezpieczeństwo obywatela Uni, bezpieczeństwo na drogach i dobro publiczne to priorytety działań, wyjętych z pierwszego szeregu zadań, do jakich Wspólnota została stworzona. Jesteśmy krajem, w którym nie ma dnia, aby się nie słyszało, jak ważna jest walka w bandyctwem na drogach - bo takich określeń używają często stróże prawa.

A dla kogo ważna jest walka z głupotą i bezradnością?
(LS)

http://portalnaukijazdy.pl/forum_new/

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

kod

PortalNaukiJazdy.pl zastrzega sobie prawo redakcji, skrótów, bądź usunięcia komentarza zawierającego treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie lub w inny sposób rażąco naruszające zasady współżycia społecznego. Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca taki komentarz może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną.