
Taki styl jazdy jednośladem pozostawia wiele do życzenia. Motocyklista ma w takiej sytuacji znacznie pogorszoną możliwość panowania nad maszyną. Dodatkowo zachodzi niebezpieczeństwo upadku – przeważenia motocykla do tyłu. Motocyklista jadący na tylnym kole ma także ograniczoną widoczność – choć w dużej mierze zależy to od modelu motocykla i wysokości motocyklisty.
Dla niektórych może być to zupełnym zaskoczeniem, ale przepisy w naszym kraju nie zakazują jazdy na jednym kole i nie jest tutaj ważne o które koło chodzi... Taki styl jazdy nie jest jednak szczególnie lubiany przez policjantów - zawsze można znaleźć inny przepis, który w danym momencie mógł być naruszony.
- Wystarczy, że taki motocyklista stworzy jakiekolwiek zagrożenie, zmusi innego kierowcę lub pieszych do zwolnienia, zatrzymania lub ucieczki, wtedy bez wątpienia zostanie ukarany. Nie należy tolerować niebezpiecznego stylu jazdy. Niestety polskie prawo literalnie nie zabrania jazdy na jednym kole, ale na szczęście mamy metody, by dyscyplinować motocyklistów w inny sposób. Moim zdaniem zakaz takiej jazdy powinien być wprowadzony do naszego prawa. W tym sezonie z tego powodu w Pile zginęła już jedna osoba... - Leszek Matuszczak KPP w Pile.

Domniemany zakaz jazdy na jednym kole jest dla motocyklistów częstym powodem do dyskusji na forach internetowych. Dowiadujemy się z nich m.in. tego, że taki sposób pokonywania drogi w Wielkiej Brytanii jest zakazany, o czym dotkliwie dla portfela przekonał się jeden z forumowiczów. W innych wypowiedziach czytamy, że aby opanować tę niełatwą sztukę potrzeba co najmniej dwóch sezonów ćwiczeń – By w trzecim się zabić – kwituje wypowiedź Matuszczak.
Nie brakuje oczywiście wypowiedzi, że droga publiczna to nie jest miejsce na takie popisy (~goguś) i że policja powinna karać takie zachowania jako stworzenie zagrożenia na drodze (~Jacek929). Na innym forum ~karlik proponuje poćwiczyć najpierw na rowerze. Podobno można dojść do takiej wprawy, że nawet będzie można było machać jedną ręką, by pozdrowić wiwatujący tłum. Ów karlik chwali się tym, że nie raz w taki sposób pokonywał korki. Dla forumowicza (~siecki) idolem jest „gość”, który na jednym kole potrafi jechać z prędkością 140 km/h – to wcale nie jest rekord prędkości na jednym kole. Rekord ustanowiony 8 listopada 1992 r. należy do Belga Jacky Vranken, który na Suzuki GSXR 1100 jechał 254,07 km/h. Próba odbywała się na lotnisku wojskowym w Sint Truiden (Belgia), a więc w warunkach zupełnie bezpiecznych. Oglądając w Internecie nagrania naszych rodzimych entuzjastów jazdy na jednym kole można zobaczyć, że niestety niewiele im brakuje, by na ulicach Warszawy ten rekord pobić. Nie jest tu mowa bynajmniej o ulicach wyłączonych z ruchu.
Jazda na tylnym kole to nie tylko okazja do popisanie się swoimi umiejętnościami. To także metoda na ukrycie przed czujnym okiem policjanta tablicy rejestracyjnej motocykla, a co za tym idzie, ukrycie własnej tożsamości w momencie popełniania wykroczenia.
Nikt raczej nie ma wątpliwości, że takie wyczyny nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego, a drogi powinny być przecież bezpieczne. Nie powinniśmy się bać, że na nasz pas ruchu zjedzie motocyklista, który nie zapanuje nad maszyną podczas robienia „stójki”. Problem w tym, że niesforni motocykliści mają niemały problem z respektowaniem Prawa o Ruchu Drogowym i raczej nie ma co liczyć na to, że szybko się to zmieni.

Jest jednak alternatywa. Jak żartował (miejmy nadzieję) jeden z forumowiczów – „ja już na tyle opanowałem jazdę na tylnym kole, że odkręciłem i sprzedałem przednie”. Nie chodzi wcale o odkręcanie kół – amerykańska firma ryno opracowała pojazd, który posiada tylko jedno koło. Jest swego rodzaju połączeniem motocykla, monocykla i segweya (foto) pojazd ma zamontowane specjalne urządzenie, które pozwala bez trudu utrzymać równowagę. Znakomicie radzi sobie w ciasnych, uliczkach i korkach. Jest bardzo zwrotny, lekki i przede wszystkim nowatorski i wzbudzający ciekawość. Amatorów jazdy na jednym kole z pewnością nie ucieszy fakt, że pojazd z napędem elektrycznym może rozpędzić się maksymalnie do prędkości 32 km/h. Firma zapowiada debiut pojazdu na początku 2012 roku w Azji. Obecnie jednokołowiec kosztuje 25 tys, dolarów amerykańskich za sztukę. Docelowo przy zwiększonej liczbie produkowanych egzemplarzy cena ma spaść do 4,2 tys dolarów.
Przemysław Pogorzelski







Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy