
Do naszej redakcji napisała czytelniczka, do której zgłosiła się prokuratura w sprawie jej prawa jazdy wydanego na Ukrainie. Oto ten list:
Moja sytuacja wygląda tak, że mam prawo jazdy 2 lata temu wydane na Ukrainie Wymieniłam je zaraz i bez problemu jeździłam bezkolizyjnie od 2 lat. Teraz mam wezwanie na prokuraturę. Mam na nie stosowne dokumenty z nauki jazdy i egzaminu. Moje prawo jazdy zostało na pewno zaraz sprawdzone czy jestem w ich rejestrze bo inaczej zaraz oddaliby sprawę do policji. Teraz szukają po tej aferze na Podhalu i szarpią każdego kto ma podobne prawo jazdy.
Mam grupę inwalidzką od prawie 2 lat na silną depresję lękową. Jestem cały czas na silnych lekach. Nie ukrywam, że mój stan psychiczny po tym wezwaniu uległ całkowitemu rozstrojowi.
Na Ukrainę pojechałam sama, do Medyki zawiózł mnie mąż, tam po przekroczeniu granicy czekał na mnie syn zaprzyjaźnionych znajomych z Ukrainy, z którymi kiedyś pracowałam w gospodarstwie ogrodniczym. Nie mam już z nimi kontaktu. Nie znam nawet ich nazwiska . Po noclegu w hotelu od rana czekał na mnie we Lwowie syn znajomych Pokierował mnie do auto szkoły, która dalej pokierowała sprawą. Zrobiłam tam egzamin teoretyczny i praktyczny We Lwowie byłam 2 razy, raz z nim, a na egzaminu pojechałam już sama Na egzaminie był obecny tłumacz przysięgły. Sęk w tym, że mam tylko na potwierdzenie tego faktu dokumenty ukraińskie (które dzięki Bogu zachowałam). Paszportu szukałam w domu i nie mogę go znaleźć. Czy prokuratura może sama to sprawdzić jak długo tam byłam 2 lata wstecz? Boje się, że będą chcieli mi je zabrać. Na pewno nie byłam tam tyle, ile wymagał tego cały kurs. Wzięłam przetłumaczony kurs z naszej polskiej auto szkoły i kierownik tamtejszej skrócił mi ten kurs.
Za auto szkołę zapłaciłam 3000 hrywien, a za egzamin zapłaciłam 400. Nie dawałam żadnych dolarów jak opisują to na forach. Zresztą bałabym się korzystać z usług pośredników. Wszystko dokładnie sprawdziłam, aby działać „na legalu”. Czy mogę mieć z tego tytułu nieprzyjemności?
Tu należy dodać że nasza czytelniczka odbyła w kraju kurs nauki jazdy w pełnym wymiarze i dwukrotnie nie zaliczyła egzaminu państwowego w WORD. Była po tym fakcie zrezygnowana. Z pomocą przyszli jej znajomi z Ukrainy i pomogli załatwić sprawę na miejscu. Niestety nie wszystko było do końca legalne.
Co prawda czytelniczka przedstawiła na Ukrainie przetłumaczone zaświadczenie z polskiej szkoły jazdy, ale nie przebywała u naszych sąsiadów wymaganych 185 dni. Meldunek „załatwiony” przez ukraińską szkołę jazdy mógł być antydatowany, a odpowiedni urzędnicy wydali adekwatną do przedstawionej dokumentacji decyzję administracyjną. Przypadek naszej czytelniczki różni się od wielu innych „z ogłoszenia” tym, że została wprowadzona w błąd przez swoich znajomych. Pani, która nie ujawnia swojego nazwiska, zadała sobie nawet trud przetłumaczenia dokumentów z polskiej szkoły jazdy, co tak naprawdę nie miało znaczenia. Nasza czytelniczka na miejscu odbyła także badania lekarskie oraz podeszła do zupełnie normalnego egzaminu na prawo jazdy – oczywiście ukraiński jest łatwiejszy od naszego.
Sprawa jest w zasadzie łatwa do udowodnienia przez prokuraturę. Wystarczy, że śledczy sprawdzą ile razy nasza czytelniczka przekraczała granice z Ukrainą i ile dni tam spędziła. Jeżeli okaże się, że nie przerywała na terenie tego kraju minimum 185 dni w roku kalendarzowym, to jej prawo jazdy może być uznane za uzyskane bez spełnienia podstawowych wymogów formalnych, a prokuratura może wszcząć działania mające na celu cofnięcie decyzji administracyjnej. To jednak nie jest takie proste. Ostatecznie o losie naszej czytelniczki zadecyduje sąd.
Warto w tym miejscu zatrzymać się na chwilkę przy chorobie naszej czytelniczki. Depresja lękowa, nawet silna, wbrew obiegowej opinii nie dyskwalifikuje cierpiącej na nią osoby jako kierowcy. Tak naprawdę, wszystko zależy od leczenia. Jeżeli leki są przyjmowane regularnie, to objawy zupełnie ustają, a leczona osoba może normalnie funkcjonować, nawet jako kierowca. Wszystko zależy też od zastosowanych leków, ponieważ niektóre z nich (np. prozac) nie pozwalają na kierowanie pojazdu pod ich wpływem – w znacznym stopniu upośledzają sprawność psychofizyczną. Obecnie jednak znaczna część leków antydepresyjnych może być stosowana nawet przez kierowców.
Uwaga! Komentarze zawierające propozycje "zorganizowania" prawa jazdy na Ukrainie będą sukcesywnie usuwane. Ostrzegamy również przed korzystaniem z usług pośredników, a także zdobywania prawa jazdy na Ukrainie na własną rękę – właśnie zapadają wyroki w tych sprawach i naprawdę nie warto się w to bawić.







Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
stach - 24.02.2011
jak jest legalnie wydane przez urząd i jest w rejestrze to sprawa oczywista wszystko wpoządku i nikt w polsce ci nie cofnie
Boguś - 25.02.2011
Stach - niekoniecznie, wystarczy, że prokuratura udowodni, ze ta Pani nie była na Ukrainie 185 dni w roku i sprawa jest przegrana. Wydział komunikacji nie ma mozliwości ani prawa tego sprawdzać więc wydaje dokument. co innego organy scigania. Oni moga sprawdzić to i cofnąc decyzję wydziuału
Michał Kolanko - 25.02.2011
tylko, że tych 185 dni pobytu wymagają przepisy ukraińskie. tak więc polska strona nie może decydować o odebraniu prawka na podstawie ukraińskich przepisów.
wieslaw - 01.03.2011
no ja po kolejnym nieznadym praku tez zaczne brac prozac
andrej - 31.03.2011
Ukraińcy zachęcają do egzaminów w ich kraju.Problem w tym,że tamtych urzędników nikt nie kontroluje i nie sprawdza.Tam korupcja sięga zenitu,głównie w Milicji,Straży Granicznej,itp.Prawo jazdy to pestka,oni wydają ważniejsze dokumenty,których potem nie potwierdzają,które jakby w orginale nie istnieją.Syf,brud i korupcja. I chęć zarobienia na naiwnych polaczkach,to ich dewiza. A,gdzież są nasze Służby Dyplomatyczne,gdzie nasze CBŚ,gdzie Polski Rząd,który aprobuje takie bezprawie? To wstyd i hańba! www.prawojazdy_ukraina.republika.pl
tomo - 02.04.2011
Dwa razy nie zdać egzaminu, to nie takie straszne. Ja osobiście zdałem za drugim razem, ale znam mnóstwo osób, które podchodziły do egzaminu po 3, 4, a nawet 8 razy. Widocznie są jakieś braki w przygotowaniu kursanta do samodzielnej jazdy po publicznych drogach i należy nad nimi popracować. Zdawanie na Ukrainie to zwykłe pójście na łatwiznę. Co więcej później spotyka się na ulicach ludzi, którzy nie znają przepisów lub o zgrozo nie umieją w pełni panować nad pojazdem. Rośnie przez to liczba wypadków i kolizji. Skoro pani nie przebywała na Ukrainie 185 dni, tzn. że nie było podstaw aby tam miała zdawać prawko, a nie w swoim kraju. Zatem osobiście jestem za tym, aby władze odebrały takiej osobie prawo jazdy. Tyle w temacie.
huba 33 - 24.06.2011
A mi sie wydaje ze nikt by na ukraine nie jechał po prawko gdyby nasze szkoły i nasz rzad nie chciały na kursantach łatać dziury w swoich portfelach my dopiero jestesmy skorumpowani ile przez to ludzi jezdzi bez prawka ale to nic
sasta - 11.09.2011
wiadomo, że tak łatwiej, ale nie zawsze umieją jeździć potem http://moje-prawo-jazdy.pl
stres - 16.09.2011
a nie lepiej normalnie w Polsce zrobić kurs http://moje-prawo-jazdy.pl/forum
Vujalyx - 24.09.2011
Drodzy ludzie zdawać na ukrainie jest łatwo na kazdą kategorie , ale uwazajcie na posredników ktuzy oferują załatwienie 100% prawka lub pomogą załatwić bo to są oszuści naciągacze bo wydoją człowieka z kasy i wcisną fałszywke z jakims tam papierkiem udokumentującym zdawanie prawka na ukrainie kturym mozna podetrzec se d... . Wiec uwazajcie na takie szuje..