
Oczywiście nie u nas, tylko w Wielkiej Brytanii. Tamtejsze władze doszły do wniosku, że p ich drogach jeździ zbyt wielu kierowców nie znających języka angielskiego. Teraz warunkiem koniecznym do zdania egzaminu na prawo jazdy będzie wystarczająco dobra znajomość podstawowych zwrotów angielskich dotyczących ruchu drogowego.
W czym problem?
Nasze rodzime znaki drogowe powinny być w zasadzie zrozumiałe dla każdego europejczyka. Są co prawda tabliczki pod znakami, które mogą być zrozumiałe wyłącznie dla kogoś, kto zna język polski, ale jest ich stosunkowo niezbyt wiele. W Wielkiej Brytanii sytuacja nie wygląda już tak prosto. Wiele brytyjskich znaków drogowych zawiera zwroty w języku angielskim, czasami dość rozbudowane. Do tego dochodzi konieczność odczytywania ich w ruchu – a zatem kierowca ma dość mocno ograniczony czas na odczytanie i zrozumienie komunikatu. By lepiej zrozumieć o co chodzi, najlepiej rzecz zobrazować.



Dla osób znających język problemy być nie powinno – gorzej z tymi, którzy języka w ogóle nie znają, a o przepisach ruchu drogowego mają mgliste pojęcie. Mowa przede wszystkim o imigrantach z państw arabskich, gdzie ruch drogowy wygląda zupełnie inaczej niż w Europie. Nie oznacza to, że nasi rodacy na wyspach radzą sobie bez zarzutu.
Obecnie brytyjskie prawo pozwala zdawać egzamin na prawo jazdy w 19 językach. Wśród zdających w 2010 r. dominują osoby posługujące się językiem urdu (Pakistan i zachodnia część Indii) - 18 tys. 927 egzaminów. Na drugim miejscu znajduje się język polski, na egzaminach posługiwało się nim 12 tys. 905 osób. Poza tym z pomocy tłumaczy korzystały 452 osoby mówiące po rumuńsku, 298 po albańsku, 230 po rosyjsku i 21 po bułgarsku.
PP







Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy